Strona główna Blog Strona 13

Jak skutecznie kontrolować koszty w firmie?

0

Skuteczna kontrola wszelkich kosztów powinna być jedną z podstaw prowadzenia biznesu – niezależnie od branży czy wielkości firmy. Bez bieżącego pilnowania budżetu i dbania o cashflow łatwo popełnić błędy, które mogą mieć poważne konsekwencje. Wraz z rozwojem przedsiębiorstwa, warto rozważyć również wdrożenie narzędzi, które optymalizują tę kontrolę i pozwalają podejmować świadome decyzje finansowe.

Firmy, które zarządzane są w oparciu o realne i bieżące dane, nie tylko minimalizują ryzyko, ale także lepiej zarządzają własnym budżetem. Analizy, wgląd w wydatki poszczególnych działów czy budżety projektów i optymalizacja wszystkich procesów finansowo-księgowych, mogą pomagać w zwiększaniu dochodów. Jak dbać o efektywną kontrolę nad finansami i wyciągać z tego jak największe korzyści?

Regularność i kontrola na bieżąco

Jednym z powodów, dla których kontrola finansowa często kojarzy się negatywnie, jest brak regularnych działań w tym zakresie. Jeśli na co dzień procesy finansowo-księgowe nie są uporządkowane, okresowa kontrola nie tylko będzie nieefektywna, ale także utożsamiana z przykrym obowiązkiem. Tymczasem regularny nadzór nad nimi może przynieść realne korzyści finansowe. Umożliwia to podejmowanie przemyślanych decyzji biznesowych. Minimalizuje również ryzyko błędów takich jak ponoszenie niepotrzebnych wydatków czy kosztów, których nie ma możliwości rozliczyć np. ze względu na przedawniony termin wystawienia faktury.

Aby taka bieżąca kontrola była możliwa, ważne jest stworzenie uporządkowanych schematów działania, które dokładnie wyznaczają obowiązki w zakresie finansów czy księgowości wszystkim pracownikom. Zespół musi dokładnie wiedzieć, jak powinna wyglądać dobrze opisana faktura, kto jest odpowiedzialny za jej akceptację, jak wygląda proces przekazania jej do księgowości itd. Informacje te powinny być łatwo dostępne, tak aby w łatwy sposób można je było sprawdzić, a także przekazać w procesie onboardingu nowych pracowników.

Automatyzacja

Szczególnie w przypadku, gdy firma się rozwija i prowadzi coraz więcej projektów, ręczne uzupełnianie dokumentów finansowych może być coraz trudniejsze, a także zajmuje coraz więcej czasu. Co więcej, dane przechowywane za pomocą arkuszy kalkulacyjnych zazwyczaj nie są dostępne w czasie rzeczywistym – ich analiza często wymaga dodatkowych godzin. Skuteczniejszym rozwiązaniem, szczególnie dla dużych firm, jest skorzystanie z dostępnych na rynku narzędzi, które automatyzują większość tych procesów. Systemy ERP sprawiają, że pracownicy mogą uniknąć wiele zadań, które do tej pory wykonywali sami. To duże oszczędności czasu – zdecydowana większość procesów finansowo-księgowych odbywa się bezpośrednio w systemie. Zmniejsza to również ryzyko wystąpienia błędówNowoczesne oprogramowanie ERP pozwala np. wysyłać faktury elektroniczne z możliwością płatności natychmiastowej czy automatyczne przypomnienia o niezapłaconych fakturach. System można dopasować do własnych potrzeb. Istnieje np. możliwość ustawienia zasad akceptacji dokumentów pod konkretną strukturę danej firmy. – mówi Filip Fludra, Sales Manager, Exact Software Poland.  I dodaje: Już samo to usprawnienie procesu przypisywania kosztów do poszczególnych projektów, a także automatyczne wysyłanie dokumentów do odpowiedniej osoby odpowiedzialnej za ich akceptację, przynosi firmom wymierne korzyści.

Dostęp do danych w czasie rzeczywistym

Zautomatyzowana księgowość może być prowadzona na bieżąco. Wszystkie dokumenty finansowe znajdują się w jednym systemie, co umożliwia ich dokładną analizę. Oprogramowanie ERP przetwarza faktury, rozliczenia bankowe i sprawozdania w tle. Gdy pojawią się jakieś rozbieżności lub np. przekroczenie założonego budżetu – wysyłany jest alert, który pozwala na szybką reakcję. W przypadku korzystania z oprogramowania ERP analiza wydatków jest możliwa nie tylko na podstawie okresowych raportów, ale także na bieżąco. Stała kontrola wszelkich wydatków może wpływać na zwiększenie dochodów przedsiębiorstwa. Łatwiej wówczas od razu zauważyć niepotrzebne wydatki, możliwość optymalizacji pewnych kosztów, a także zarządzać ryzykiem. – mówi Filip Fludra, Sales Manager Exact Software Poland. Dostęp do bieżących danych jest jeszcze łatwiejszy wtedy, gdy oprogramowanie jest dostępne również z poziomu przeglądarki, a także urządzeń mobilnych. Pozwala to zarządzać finansami niezależnie od czasu czy lokalizacji. Warto zwrócić uwagę na tę funkcjonalność w procesie wyboru odpowiedniego dostawcy oprogramowania.

ZMIANY W ZASTOSOWANIU STAWKI 0% DLA WEWNĄTRZWSPÓLNOTOWEJ DOSTAWY TOWARÓW

0

Od stycznia 2020 zaczęły obowiązywać nowe regulacje prawne dotyczące wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów. Głównym zmianom uległa kwestia formalnych przesłanek zastosowania stawki 0% dla WDT, które stały się przesłankami materialnymi, tzn. warunkującymi zasadniczo możliwość zastosowania stawki preferencyjnej. Powodem zmian jest m.in. implementacja dyrektywy Rady (UE) 2018/1910 z dnia 4 grudnia 2018 r.

Od nowego roku, aby otrzymać zwolnienie 0% dla WDT, będąc nabywcą działającym na terenie UE, należy posiadać ważny numer identyfikacyjny VAT oraz podać go dostawcy. Kolejnym warunkiem jest złożenie informacji podsumowującej zawierającej prawidłowe informacje dotyczące wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów, chyba że dostawca może należycie, w sposób odpowiadający właściwym organom, uzasadnić swoje uchybienie.

– W uzasadnieniu do projektu ustawy wskazano, że mogą zdarzyć się sytuacje, gdy dostawca wykazał wewnątrzwspólnotową dostawę towarów w informacji podsumowującej w błędnym okresie bądź popełnił niezamierzony błąd w odniesieniu do wartości danej dostawy. Zdarzają się również przypadki, w których przez pomyłkę podano stary numer identyfikacji podatkowej nabywcy, który uległ zmianie w wyniku restrukturyzacji – mówi Agata Wleklińska z kancelarii prawnej Ecovis Legal Poland.

Zupełnie nowym mechanizmem w systemie przyznawania zwolnień 0%, a dokładniej uznawania dowodów, jest instytucja domniemania.

Pozwala ona uznać, że towary będące przedmiotem wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów zostały wywiezione z terytorium jednego państwa członkowskiego do innego państwa członkowskiego. Jeśli organ podatkowy będzie uważał inaczej, musi przedstawić dowody o innym przebiegu transportu towarów.

– Aby domniemanie mogło być wykorzystane, sprzedawca musi posiadać co najmniej dwa niesprzeczne ze sobą dokumenty wymienione w Grupie A, które zostały wydane przez dwa niezależne od siebie podmioty, a także niezależne od sprzedawcy i od nabywcy (np. CMR i faktura od przewoźnika towaru). Możliwe jest to również, gdy jakikolwiek z pojedynczych dowodów z Grupy A z jakimikolwiek pojedynczymi niebędącymi ze sobą w sprzeczności dowodami z Grupy B, potwierdzają wysyłkę lub transport, które zostały wydane przez dwie różne strony, będące niezależnymi od siebie nawzajem, a także niezależnymi od sprzedawcy i od nabywcy (np. CMR oraz polisa ubezpieczeniowa). Podział grupowy jest dostępny w dokumentach ustawy o WDT – dodaje ekspertka.

W Grupie A znajdują się takie dokumenty, jak: podpisany list przewozowy CMR, konosament, faktura za towarowy przewóz lotniczy i faktura od przewoźnika towarów. Natomiast w Grupie B znajdują się: polisa ubezpieczeniowa w odniesieniu do wysyłki lub transportu towarów bądź dokumenty bankowe potwierdzające zapłatę za wysyłkę lub transport towarów, dokumenty urzędowe wydane przez organ władzy publicznej potwierdzające przybycie towarów do państwa członkowskiego przeznaczenia oraz poświadczenie odbioru wystawione przez prowadzącego magazyn w państwie członkowskim przeznaczenia, potwierdzające składowanie towarów w tym państwie członkowskim.

Obecnie jest jeszcze zbyt wcześnie, aby ocenić nowe warunki, z którymi przyszło się zmierzyć polskim przedsiębiorcom. Pozostaje nam obserwować przebieg tych zmian oraz pozostawać w kontakcie z ich bezpośrednimi odbiorcami.

Mały ZUS Plus nie dla freelancerów

0

1 lutego wystartowała nowa ulga dla najmniejszych przedsiębiorców: Mały ZUS Plus. Dzięki temu rozwiązaniu przedsiębiorcy mogą skorzystać z preferencyjnej formy w opłacaniu składek na ubezpieczenia społeczne. Ministerstwo Rozwoju szacuje, że rozszerzona ulga obejmie 320 tys. osób. Niestety, wśród nich nie będzie freelancerów.

Nowa, lutowa ulga Mały ZUS Plus pozwoli zaoszczędzić mikroprzedsiębiorcom nawet kilkaset złotych miesięcznie. Jednak aby z niej skorzystać, trzeba spełnić kilka warunków. Pierwszym z nich jest kryterium przychodowe – nie można przekroczyć 120 tys. zł rocznie. Drugim jest staż – trzeba prowadzić działalność w poprzednim roku przez co najmniej 60 dni. To niejedyne obostrzenia. Z Małego ZUS Plus wykluczone są między innymi osoby, które w poprzednim roku prowadziły działalność jako: twórca, artysta czy osoba wykonująca wolny zawód.

Wolny zawód zwolniony z ulgi

Wolni strzelcy, gig workerzy czy też freelancerzy, jak zwykło się określać takie osoby, stanowią dość pokaźną i różnorodną grupę zawodową. W dużym uproszczeniu to osoby, które pracują nad różnymi projektami z wieloma firmami w przeciwieństwie do osób zatrudnionych na etacie i pracujących dla danej firmy. Wśród nich znajdują się: graficy, dziennikarze, copywriterzy, programiści, fotografowie, tłumacze, webmasterzy, specjaliści ds. social mediów, SEO, SEM etc. Wykonują zlecenia na rzecz mikro- i małych przedsiębiorstw, a nawet osób fizycznych. Zlecenia te pozyskują najczęściej za pośrednictwem internetowych serwisów dla freelancerów.

Gig economy, zjawisko znane na świecie, u nas dopiero raczkuje. W innych gospodarkach, jak podaje raport PARP „Global Entrepreneurship Monitor Polska 2019”, jest ono wspierane przez politykę krajową m.in. poprzez tworzone uregulowania prawne. W Polsce – zdaniem ekspertów – freelancerzy są jeszcze ciągle na marginesie przedsiębiorczości.

– Od 1 lutego mikroprzedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność freelancerską nie skorzystają z preferencyjnej formy opłaty składek, a szkoda. Z naszych obserwacji wynika, że mikroprzedsiębiorcy, w tym także przedstawiciele wolnych zawodów, są najbardziej wrażliwi na zjawisko zatorów. Freelancerzy rzadko otrzymują zaliczki czy zapłatę w gotówce, a coraz częściej otrzymują płatność z dołu oraz, jak pozostali przedsiębiorcy, muszą upominać się o wypłatę. Minusem ich działalności jest brak gwarancji comiesięcznych wpływów i nierzetelność kontrahentów, którzy wydłużają terminy płatności za wykonane zlecenia – komentuje Dariusz Szkaradek, prezes Zarządu firmy faktoringowej NFG.

Dowolność w rozliczeniach

Według raportu PARP, w Polsce jest 326 tysięcy gig workerów, a według Useme.eu – największego portalu dedykowanego freelancerom – jest ich już blisko pół miliona. Ponad połowa wolnych strzelców (54,2%) ma trudności z otrzymywaniem terminowych zapłat za swoją pracę. Wysokie składki ZUS oraz przeterminowane należności są poważnym utrudnieniem dla freelancerów. Ratunkiem dla nich może być faktoring, który zapewnia szybki dostęp do pieniędzy, będąc jednocześnie prostą i bezpieczną usługą finansową.

– Współczesne fintechy online’owe oferują dzisiaj przedsiębiorcom nowoczesne i wygodne instrumenty finansowe. Wymiana faktur na gotówkę odbywa się błyskawicznie, przez Internet i nie wymaga zbyt wielu dokumentów czy zbędnych formalności. Choć wolni strzelcy nie są jeszcze naszą kluczową grupą klientów tak jak transport, budownictwo czy szeroko rozumiane usługi, to obserwujemy, że zainteresowanie eFaktoringiem wśród nich w ciągu dwóch ostatnich lat wzrosło o 150 procent. Byłoby z pewnością jeszcze większe, gdyby freelancerzy tradycyjnie wystawiali faktury za swoją pracę. Tak jednak nie jest – mówi Dariusz Szkaradek.

Istotnie, w wolnym zawodzie panuje duża różnorodność w kwestii rozliczeń, co z jednej strony umożliwia freelancerom elastyczność czasu pracy i wyboru projektów, ale z drugiej ogranicza im dostęp do niektórych narzędzi finansowych. Spora część freelancerów preferuje bowiem zatrudnienie na umowę o dzieło lub zlecenie, inni wystawiają za swoją pracę rachunki. Faktury, jak podaje Useme, wystawiane są w 23,9% przypadków zleceń.

Według ekspertów PARP, obecnie 85% wolnych strzelców traktuje swoją pracę jako zajęcie dodatkowe. Jednak znaczenie gig economy, a tym samym liczba freelancerów w Polsce, w kolejnych latach będą rosły. Będzie rosła też świadomość korzystania z nowoczesnych rozwiązań finansowych.

Firmy w Polsce mogą wynajmować roboty z Agencji Pracy Robotów. Największe zapotrzebowanie jest w księgowości

0

Ponad połowa firm ma problemy z rekrutacją pracowników, co trzecia nie może z tego powodu zawierać nowych kontraktów. W realiach braków kadrowych, rosnących kosztów pracy i blisko 150 tys. wolnych wakatów w gospodarce firmy coraz chętniej automatyzują swoje procesy przy pomocy robotów. Na wynajęcie ich w zamian za miesięczną „pensję” pozwala Agencja Pracy Robotów. Firma nie płaci ZUS ani pozostałych składek i oszczędza czas, bo robot już pierwszego dnia swojej pracy jest gotowy do działania, wykonując przy tym pracę dwóch etatowych stanowisk. Największe zapotrzebowanie na takie roboty zgłasza w tej chwili księgowość.

– Prędzej czy później roboty wejdą do każdej firmy – od najmniejszych po największe. Każde przedsiębiorstwo, które myśli przyszłościowo, powinno już dzisiaj brać to pod uwagę. W tej chwili łatwo jest znaleźć biznesowe uzasadnienie dla zatrudnienia robota w dużej firmie, ale coraz częściej decydują się na to również te małe. Jakość pracy, wyeliminowanie błędów, dostęp do robota 24/7 to są korzyści, z których nawet małe firmy mogą skorzystać – mówi agencji Newseria Biznes Piotr Kaczmarek, dyrektor ds. rozwoju w Pirxon.

Jak wynika z ubiegłorocznego raportu firmy doradczej Deloitte („The robots are ready. Are you? Untapped advantage in your digital workforce”), 53 proc. największych firm na świecie rozpoczęło wdrażanie automatyzacji procesów z wykorzystaniem robotów (RPA), a 19 proc. ma to w najbliższych planach. Trzy czwarte (78 proc.) zakłada, że w ciągu najbliższych trzech lat istotnie zwiększy nakłady inwestycyjne na ten cel.

Eksperci Deloitte podkreślają, że w tym tempie automatyzacja procesów z wykorzystaniem robotów osiągnie niemal powszechne zastosowanie w ciągu kolejnych 5 lat, a roboty mogą zastąpić od 20 do nawet 52 proc. etatów (pełnych jednostek etatowych).

– Roboty najlepiej sprawdzają się w branżach produkcyjnych, ale to też rozwiązanie dla firm, które mają w Polsce shared service’y. Jest ich na rynku kilkadziesiąt i działa w nich już bardzo wiele robotów – mówi Piotr Kaczmarek.

Roboty najlepiej sprawdzają się w takich branżach jak m.in.: księgowość, controlling, logistyka, HR czy finanse. W tej ostatniej branży – jak pokazuje tegoroczny raport CIMA „Future of Finance” – aż 61 proc. specjalistów przewiduje, że co najmniej 20 proc. zadań finansowych zostanie zautomatyzowane w ciągu najbliższych trzech lat, a 55 proc. już zauważyła przestawienie się na automatyzację procesów.

 Za kilka lat praca robotów może być już mniej zależna od człowieka, bo teraz to człowiek wskazuje procesy, które mają wykonywać, i sprawuje nad nimi kontrolę. Ale w przyszłości roboty same będą potrafiły się doszkalać i będą mogły realizować o wiele bardziej skomplikowane zadania – mówi Piotr Kaczmarek.

W tym roku wystartowała na polskim rynku pierwsza Agencja Pracy Robotów.

Utworzyły ją międzynarodowa firma rekrutacyjna Antal i Pirxon, spółka z branży IT, która ma piętnastoletni staż we wdrażaniu m.in. technologii robotic process automation (RPA) i augmented reality. Agencja pozwala pracodawcom, którzy mają problem ze znalezieniem specjalistów, wynająć roboty i obsadzić nimi wolne wakaty. Wrześniowe badanie Work Service wskazuje, że problemy ze znalezieniem pracowników ma 56 proc. polskich przedsiębiorstw, ale wśród tych dużych ten odsetek wzrasta już do 73 proc.

– Działa dokładnie tak, jak każda inna agencja pracy, tyle że firma może zatrudnić na dane stanowisko albo człowieka, albo robota – mówi Piotr Kaczmarek. – Proces zatrudniania robota jest bardzo podobny do standardowej rekrutacji. Na początek firma musi określić kompetencje i zakres zadań, a agencja szuka odpowiedniego robota, a mówiąc dokładniej, szkoli go do wykonywania określonych zadań. Następnie firma opłaca jego miesięczne wynagrodzenie.

Wirtualne roboty działają dokładnie tak samo jak pracownik, który siada do komputera, loguje się i wykonuje przydzielone zadania. Mogą realizować wiele powtarzalnych procesów, opartych na wykorzystaniu danych. Logują się do systemów, wpisują dane w odpowiednie miejsca, generują raporty, wysyłają e-maile, pobierają informacje z wewnętrznych systemów firmy i zewnętrznych źródeł danych. Korzystają swobodnie z systemów ERP, poczty e-mail, portali internetowych, pakietu Microsoft Office i wielu innych aplikacji.

 Największe zapotrzebowanie jest w tej chwili na roboty do księgowości, które zastępują młodszych księgowych czy stażystów. Ale znajdują zatrudnienie również w działach administracji czy kadr, bo  zasadzie nie ma ograniczenia funkcji, którą robot może pełnić – mówi Piotr Kaczmarek.

Zatrudniając robota, firma może zautomatyzować każdy proces, który jest powtarzalny i nie występuje w nim zbyt duża liczba wyjątków. Roboty mogą m.in. księgować faktury, tworzyć raporty, naliczać pensję, generować oferty sprzedażowe i wysyłać je do potencjalnych klientów, obsługiwać zamówienia, reklamacje czy zwroty, a także zamawiać transporty czy harmonogramować zlecenia produkcyjne.

Robot to de facto aplikacja, oprogramowanie RPA, zaprojektowane do wykonywania konkretnych procesów. Zajmuje to od 7 do 40 dni, czyli znacznie mniej niż standardowa rekrutacja nowego pracownika. Następnie robot jest wynajmowany pracodawcy za miesięczne wynagrodzenie. Firma opłaca tylko jego „pensję”.

 W zależności od tego, ile robot przepracuje, na tyle obciążana jest firma, która korzysta z robotyzacji. Przykładowo, jeżeli robot pracuje na pół etatu, taką stawkę płaci przedsiębiorca. Roboty są zawsze tańsze niż pracownicy, oszczędności na tym poziomie sięgają nawet 70 proc. Kolejna korzyść to m.in. brak nadgodzin, ponieważ roboty są rozliczne w nadgodzinach w standardowej stawce, inaczej niż ludzie – mówi Piotr Kaczmarek.

Główna korzyść to oszczędność środków i czasu, bo robot już pierwszego dnia swojej pracy jest gotowy do działania (co eliminuje konieczność szkolenia i wdrażania nowego pracownika). Bezbłędnie realizuje powtarzalne i rutynowe zadania, wykonując przy tym pracę dwóch etatowych stanowisk.

– W przyszłości roboty znajdą pracę w każdym dziale, w każdym departamencie firmy. Rozwój sztucznej inteligencji pozwala sądzić, że w przyszłości roboty będą uczestniczyć nawet w procesach decyzyjnych. Pracujemy już nad własnym modułem sztucznej inteligencji i liczymy, że w przyszłym roku nasze roboty będą w stanie same się uczyć i wspierać procesy decyzyjne. To oznacza, że robot będzie mógł pomóc zarówno prezesowi, jak i sprzątaczce – mówi dyrektor ds. rozwoju w Pirxon.

Zmiany w księgowości, wynagrodzeniach i płatnościach. Skorzysta tylko fiskus?

0

Podziały przy mechanizmie podzielonej płatności

Najbardziej kontrowersyjną i rewolucyjną zmianą w księgowości wśród przedsiębiorców jest wprowadzenie nowego systemu rozliczania podatku od towarów i usług, tzw. split payment. Zwolennicy tego rozwiązania podkreślają, że zwrot nadpłaconego podatku od towarów i usług otrzymamy szybciej. Korzystając z osobnego rachunku bankowego do rozliczania VAT przedsiębiorca będzie mógł uzyskać zwrot nadpłaconej kwoty podatku już w ciągu 25 dni od złożenia deklaracji, bez konieczności spełnienia dodatkowych warunków. 

Przedsiębiorców na pewno ucieszy fakt braku sankcji przewidzianych w art. 112b i 112c ustawy o VAT (tj. zastosowanie podwyższonej stawki odsetek za zwłokę w wysokości 150% standardowej stawki). Dla przykładu, gdy omyłkowo wykaże zaniżoną kwotę zobowiązania podatkowego, czy też nie złoży deklaracji i nie wpłaci należnego podatku lub również w przypadku ujęcia w deklaracji VAT z tzw. pustej faktury. Nowe zapisy w ustawie zwalniają przedsiębiorcę od ponoszenia kary za wskazane wyżej czyny. Ostatecznie wśród zalet procedury split payment wymienia się ochronę przed negatywnymi konsekwencjami w przypadku transakcji z nieuczciwymi kontrahentami, a to za sprawą braku zastosowania przepisów z rozdziału Xa ustawy o podatku od towarów i usług, dotyczących odpowiedzialności solidarnej w VAT.

Jednak najgłośniej w kwestii nowego rozwiązania wypowiadają się jego przeciwnicy. Ich zdaniem split payment to wadliwa procedura, ponieważ w znacznym stopniu zmniejsza płynność finansową firm. Od teraz przedsiębiorcy nie będą mogli swobodnie korzystać ze środków zgromadzonych na specjalnym rachunku bankowym do celów VAT. Co do zasady będą mogli przeznaczyć je na uregulowanie zobowiązań podatkowych względem urzędu skarbowego lub ZUS. Trudny okres przejściowy – dla wielu firm podział otrzymywanych środków i „zamrożenie” części dotyczącej VAT oznacza spore trudności w planowaniu inwestycji.

  • Już wstępna faza wdrożenia split payment będzie wiązać się z czasochłonnym dostosowywaniem budżetów do nowej formy rozliczeń. Czas dodatkowo wydłuży oczekiwanie na transfer środków z rachunku do celów VAT na tradycyjny rachunek bankowy – teoretycznie na przelew taki możemy czekać nawet do 60 dni. Co więcej, będzie to możliwe wyłącznie po odpowiednim uargumentowaniu takiej prośby, więc szansa na odzyskanie zgromadzonych tam pieniędzy będzie zależała od decyzji urzędu skarbowego. Jeśli już co piąty przedsiębiorca skarży się na nieopłacone przez kontrahentów w terminie faktury, przewidujemy, że w najbliższym czasie możemy doświadczyć chaosu w płynności finansowej firm. – komentuje Alexander Beresford, CMO Finiata.pl.

Nowe regulacje nie przewidują żadnej kontroli błędów w przygotowywanych przelewach z wykorzystaniem procedury split payment, ponieważ przedsiębiorca będzie sam dzielił przelew, wpisując osobno kwotę netto (która trafi na tradycyjny rachunek bankowy kontrahenta) oraz kwotę podatku (do wpłaty na specjalny rachunek do VAT). W efekcie może dojść do wielu pomyłek i otrzymania niewłaściwej kwoty za wystawioną fakturę. Co więcej, procedura split payment nie pozwala na sporządzanie przelewów zbiorczych za kilka faktur, przez to za każdą fakturę od jednego kontrahenta należy zlecić osobne transfery. Finalnie decyzję o zastosowaniu procedury split payment podejmuje kupujący. W sytuacji, gdy będzie on płacił w ten sposób tylko część faktur od danego sprzedawcy, może zostać posądzony o to, że świadomie opłaca dokument wystawiony, by ukryć inną czynność.

Większa kontrola fiskusa przez JPK_VAT?

Rok 2020 rozpocznie się pod znakiem zmian w VAT. JPK, czyli jednolity plik kontrolny to wprowadzony w 2016 roku sposób raportowania danych do urzędu skarbowego. Stał się na tyle powszechnym narzędziem urzędników i skuteczną formą kontroli, że resort finansów postanowił wymienić deklarację VAT nowym plikiem JPK_VAT. Rozporządzenie w tej sprawie zostało już opublikowane w Dzienniku Ustaw. Jak szacuje ustawodawca, zmiany w VAT obejmą ponad 1,7 miliona podatników.

Pliki JPK (w formacie XML) wymuszają na firmach wdrożenia elektronicznej księgowości. Na żądanie organów finansowych odsyła się dane z ksiąg podatkowych, faktur, magazynu, podatkowej księgi przychodów i rozchodów, a także ewidencji przychodów. Obowiązkowo każdego miesiąca należy przesłać plik JPK_VAT, który odzwierciedla transakcje dokonane przez firmy. Narzędzie to stało się tak powszechne i jak twierdzi skarbówka, skuteczne, że zmodernizowany „plik” zastąpi deklaracje dotyczące tego podatku. Niestety problematycznym dla przedsiębiorców jest fakt, iż niektóre banki za wygenerowanie pliku JPK pobierają dodatkowe opłaty, tylko niektóre robią to za darmo, a część wcale nie udostępnia takiej usługi.

Zmiany od 2020 roku zastąpią dwie deklaracje: VAT-7 i VAT-7K nowym plikiem JPK. Oba formularze do tej pory składali wszyscy czynni podatnicy VAT, tzw. „vatowcy” rozliczający się miesięcznie składają druk VAT-7, zaś rozliczający się raz na kwartał – VAT 7-K. Największe firmy, które jeszcze dziś zobowiązane są składać powyższe deklaracje, od 1 kwietnia 2020 roku będą miały inne obowiązki. Złożą nowy JPK_VAT, który zawierał będzie także dane ze znanych dziś deklaracji. Od 1 lipca 2020 roku nowy JPK_VAT złożą także pozostali podatnicy, czyli małe, średnie i mikro firmy.

Większe pensje zagrożą rentowności firm

GUS niedawno opublikował raport, z którego wynika, że we wrześniu tego roku przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 6,7 proc. r/r. Trend, który trwa od połowy 2017 roku jest bardzo stabilny i tylko czasami zdarzają się od niego odchylenia (np. spadek w lutym i marcu)[1]. Ponadto prognozy na koniec roku wskazują, że inflacja również będzie wyższa niż w zeszłym, spowalniając realny wzrost wynagrodzeń – ten wyniósł we wrześniu tego roku 3,9 proc.[2]

Niższy realny wzrost wynagrodzeń oznacza, że baza do konsumpcji będzie miała mniejszą dynamikę. Chociaż wielu konsumentom zostanie to zrekompensowane przez cenny impuls fiskalny, czyli nowe transfery społeczne (rozszerzenie programu 500+ na pierwsze dziecko i tzw. 13 emeryturę). Finalnie sama dynamika konsumpcji powinna pozostać stabilna. Z kolei obniżenie realnej dynamiki wynagrodzeń może stanowić ulgę dla przedsiębiorców. Relacja między przychodami a kosztami powinna się poprawić, co niektórym firmom pozwoli uzyskać wyższą rentowność. A z rentownością firmy miały ostatnimi czasy problem. Mimo bardzo wysokiego wzrostu gospodarczego, rentowność obrotu netto w zeszłym roku się obniżała.

Realne wynagrodzenie rośnie wciąż szybciej niż produktywność pracy. A to oznacza, że udział płac w PKB generalnie się zwiększa, co dla mniej efektywnych firm jest egzystencjalnym zagrożeniem.

  • Nadal utrzymujący się trend rynkowy, gdzie pracownik ma duże oczekiwania finansowe wobec niewystarczających kompetencji może negatywnie wpływać na rentowność zwłaszcza małych przedsiębiorstw, które chcąc sprostać oczekiwaniom swoich Klientów zatrudniają „drogich” specjalistów, co przekłada się na obniżenie zysku firmy. To w konsekwencji powoduje szereg kolejnych problemów. – podsumowuje Monika Żebrowska, Senior HR&Finance Manager w Clue PR.

Jeśli połączymy to z zachwianiem płynności finansowej firm, 2020 rok może wprowadzić przedsiębiorców w stan sinusoidalnej niestabilności, z której firmy mogą doraźnie ratować się kredytami bankowymi. Bardziej elastyczne i szybsze w praktyce są rozwiązania oferowane przez innowacyjne fintechy. Przykładem jest FlexKapitał oferowany przez Finiatę, czyli odnawialna linia kapitałowa, która przydziela limit w wysokości od 1 000 do 50 000 zł, z którego można dowolnie wypłacać pieniądze na firmę przez 6 miesięcy. Takie rozwiązanie nie wymaga składania rozbudowanych wniosków za każdym razem, gdy potrzebujemy gotówki, a środki trafiają na konto już w 10 minut.


[1] GUS, Obwieszczenie Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 17 października 2019 r.

[2] GUS, Obwieszczenie Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 17 października 2019 r.

Bitcoin – kilka słów o pierwszej kryptowalucie

0

Jeszcze do niedawna kryptowaluty stanowiły dla wielu synonim biletu na loterię. Trend ten diametralnie się zmienia i obecnie tendencja zmierza do tego, że kryptowaluty, w tym Bitcoin stanowią pełnoprawne aktywa w inwestycyjnych portfelach. Co warto wiedzieć na ich temat? Podpowiadamy.

Sztuczna inteligencja pomaga podejmować szybkie i trafne decyzje biznesowe. Dzięki temu firmom łatwiej wyprzedzić konkurencję

0

Narzędzia bazujące na big data, sztucznej inteligencji czy uczeniu maszynowym są coraz chętniej wykorzystywane przez polskie firmy. Pozwalają na uzyskanie przewagi konkurencyjnej na rynku, ponieważ pomagają przewidywać zachowania rynkowe. Najnowsze technologie można wdrożyć w firmie m.in. za pomocą systemów ERP. To cyfrowa baza agregująca dane z różnych obszarów działalności firmy takich, jak finanse, księgowość czy obsługa klienta, która pozwala na szybką i sprawną digitalizację przedsiębiorstwa. W połączeniu z elastycznością chmury obliczeniowej ułatwia zarządzanie i podejmowanie strategicznych decyzji zwłaszcza w przemyśle i firmach produkcyjnych.

 Obecnie transformacja cyfrowa łączy w sobie szereg technologii, jak internet rzeczy, sztuczna inteligencja, uczenie maszynowe czy big data. Połączenie wszystkich tych elementów odgrywa istotną rolę w takich branżach, jak produkcja przemysłowa czy dystrybucja. W prowadzeniu działalności firmy coraz częściej przewidują i wyprzedzają bieg zdarzeń, zamiast biernie czekać na ich rozwój – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Phil Lewis, wiceprezes Solution Consulting w regionie EMEA w Infor.

Niezależnie od branży czy wielkości firmy cyfrowa transformacja stała się już dla biznesu koniecznością.

Odgrywa istotną rolę zwłaszcza w takich branżach jak produkcja przemysłowa czy dystrybucja. Wykorzystanie nowych technologii umożliwia firmom tworzenie nowych modeli biznesowych, pozwala lepiej odpowiadać na potrzeby klientów i warunkuje ich pozycję rynkową. Według firmy doradczej IDC („Worldwide Semiannual Digital Transformation Spending Guide”) na całym świecie firmy dokonują już znaczących inwestycji w technologie i usługi, które umożliwiają cyfrową transformację ich organizacji i modeli biznesowych. W tym roku globalne wydatki na ten cel mają sięgnąć 1,18 bln dol., co w porównaniu z poprzednim oznacza prawie 18-proc. wzrost.

– Cyfrowa transformacja trwa. Polskie firmy stawiają czoła tym samym wyzwaniom, co wszystkie inne firmy w gospodarce globalnej. Menedżerowie zadają sobie pytanie, w jaki sposób adaptować nowe technologie, żeby wzbogacić systemy i nadążyć za światowymi trendami. Widzimy rzeczywiście dużą świadomość zmian modelu biznesowego. Wiele firm przechodzi z modelu oferowania produktów do oferowania usług, na co pozwalają im właśnie nowoczesne technologie – mówi Mariusz Siwek, dyrektor regionalny CEE North w Infor.

– Właściwe wykorzystanie transformacji cyfrowej zapewnia wgląd w zupełnie nowe obszary działań, takie jak skomplikowane operacje wykonywane na dużej liczby danych, pobieranie danych z czujników IoT czy analizy prognostyczne – wskazuje Phil Lewis.

Cyfrowa transformacja opiera się na nowych technologiach, takich jak internet rzeczy, sztuczna inteligencja czy big data. Dla firm kluczowym jej elementem są systemy ERP, które w oparciu o zintegrowane, cyfrowe narzędzia agregują dane z głównych obszarów działalności (m.in. finansów, księgowości, kadr, produkcji, obsługi klienta czy wsparcia sprzedaży), ułatwiając zarządzanie przedsiębiorstwem i podejmowanie strategicznych decyzji.

 Planowanie zasobów przedsiębiorstwa odgrywa kluczową rolę w projektach transformacji cyfrowej. Systemy ERP umożliwiają firmie kontrolowanie prowadzonej działalności i procesów biznesowych, a co za tym idzie – zapewniają ich wydajność. Równie ważne jak same systemy ERP są jednak zestawy narzędzi, które im towarzyszą. To właśnie one pozwalają zoptymalizować i przeprowadzić transformację przedsiębiorstwa – mówi Phil Lewis.

Chmurowe rozwiązania ERP wyposażone w inteligentne narzędzia, które bazują na sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowym, łączą zarówno elastyczność chmury, jak i możliwości zaawansowanej analityki biznesowej. W ten sposób umożliwiają firmom sprawną i szybką digitalizację, ale do optymalnego działania potrzebują odpowiednich zasobów danych.

– Głównym wyzwaniem jest nie tyle zdobywanie danych, ile odpowiednie ich przetwarzanie i wykorzystanie właściwych narzędzi, żeby wykreować dodatkową wartość dla klientów. Tutaj z pomocą przychodzą nam właśnie rozwiązania w chmurze, które scalają wszystkie nowoczesne technologie w taki sposób, żeby były dostępne do szybkiej adaptacji i przynosiły szybkie, wymierne efekty naszym klientom, szczególnie w przemyśle – mówi Mariusz Siwek.

Infor tworzy oprogramowanie dostępne w chmurze zarówno dla dużych organizacji, jak i małych czy średnich przedsiębiorstw. W portfolio rozwiązań wspierających cyfrową transformację firm ma m.in. platformę Business Intelligence oraz wdrożoną niedawno platformę Coleman AI, która bazuje na sztucznej inteligencji oraz pomaga podejmować szybsze i trafniejsze decyzje biznesowe. Narzędzie wykorzystuje zbierane dane i możliwości uczenia maszynowego do usprawnienia procesów związanych m.in. z zarządzaniem magazynem, planowaniem transportu czy predykcyjnym utrzymaniem ruchu.

– Eksperymentowanie w postaci samodzielnego budowania centrów obliczeniowych i rozbudowy systemów często kończy się fiaskiem. Naszą wartością dodaną są sprawdzone wzorce, które pomagają firmom szybko wdrożyć nowe technologie cyfrowe. Do tego niezbędna jest strategia cyfryzacji, czyli pewna zgoda w firmie dotycząca tego, jakie cele chcemy osiągnąć i jak wyróżnić się na rynku – mówi Mariusz Siwek.

Zawieszona akcyza – jak z niej skorzystać?

0

Co do zasady każda firma, która sprowadza do Polski towary objęte akcyzą, na przykład wina lub inne alkohole, powinna zapłacić akcyzę w ciągu 25 dni, licząc od dnia dostawy towaru od producenta do importera. Wyjątkiem od tej reguły jest zasada zawieszonej akcyzy, która pozwala odroczyć zapłatę podatku. Jak z niej skorzystać?

Wśród utrudnień, na które wskazują polscy importerzy win, najczęściej wymieniana jest konieczność banderolowania towaru oraz płacenia podatku akcyzowego, często zanim jeszcze butelki z winem trafią na sklepowe półki. Rozwiązaniem tego drugiego problemu jest zasada zawieszonej akcyzy.

Można zapłacić później, ale…

Zgodnie z tą zasadą, termin zapłaty podatku może rozpocząć swój bieg dopiero od momentu, w którym towar wyjedzie z magazynu. Procedura zawieszenia poboru akcyzy ma zastosowanie na etapie produkcji, magazynowania, przeładowywania i transportu wyrobów akcyzowych, jest tylko jedno „ale”.

Otóż, zawieszona akcyza obowiązuje tylko wtedy, gdy alkohol magazynowany jest w składzie podatkowym (lub przemieszczany pomiędzy składami podatkowymi). W momencie, gdy towar taki skład opuszcza, zaczyna biec termin 25 dni na opłacenie podatku akcyzowego.

Własny skład podatkowy

Niestety, spełnienie wszystkich wymagań związanych z samodzielnym utworzeniem składu podatkowego jest czasochłonne, kosztowne i związane z dość skomplikowanymi procedurami. Przede wszystkim skład podatkowy trzeba utworzyć na terenie, do którego posiada się tytuł prawny, np. akt własności, umowę najmu lub dzierżawy. Poza tym konieczne jest odpowiednie wyposażenie, np. zbiorniki, nalewaki, mieszalniki, wagi itp. Urządzenia pomiarowe muszą oczywiście posiadać aktualne świadectwa legalizacji. Dodatkowe koszty będą wynikały z konieczności złożenia tzw. zabezpieczenia akcyzowego.

Firma, która chce  uruchomić skład podatkowy musi wykazać, że zajmuje się działalnością związaną z produkcją, przeładunkiem lub magazynowaniem wyrobów akcyzowych, a także, że jest płatnikiem VAT.  Ważne też, że aby prowadzić skład podatkowy, nie można mieć zaległości podatkowych, celnych, ani związanych z ZUS-em. Składu podatkowego nie mogą też prowadzić przedsiębiorcy, którym w przeszłości udowodniono przestępstwo gospodarcze. Firma nie może znajdować się w stanie likwidacji ani upadłości, nie może też być przeciwko niej prowadzone żadne działanie

Z powodu złożonych procedur oraz kosztów związanych z właściwym przygotowaniem magazynu, na własne składy podatkowe przeważnie mogą sobie pozwolić tylko największy importerzy. A co ze średnimi i małymi firmami, które w branży alkoholowej stanowią większość? Czy są one skazane na płacenie akcyzy znacznie wcześniej niż bogaci konkurenci? Na szczęście, nie. Dla nich rozwiązaniem może być usługowy skład podatkowy.

Usługowy skład podatkowy

Usługowy skład podatkowy działa na analogicznych zasadach jak własny, tyle że swoje działania realizuje na rzecz klientów. Firma, która korzysta z takich usług również może odroczyć termin zapłaty podatku.

– Dzięki możliwości zamrożenia płatności podatku akcyzowego, także małe i średnie firmy mogą być bardziej konkurencyjne na rynku, zwłaszcza, że towaru zmagazynowanego u nas nie trzeba odbierać w całości – mówi Remigiusz Zdrojkowski, dyrektor zarządzający w firmie Pro-Log, która prowadzi usługowy skład podatkowy.

Drugą kwestią jest banderolowanie win. Zazwyczaj wino powinno posiadać nałożone znaki akcyzy jeszcze przed wjazdem na terytorium Polski. Aby było to możliwe, importer wysyła banderole do producenta, a ten nakleja je na butelki. Problem stanowi nie tylko to, że banderole muszą być wysyłane w specjalnej procedurze przesyłkowej, ale też strata czasu na ręczne banderolowanie produktów (często trwa to kilka lub nawet kilkanaście dni).

Przepis dotyczący nakładania banderol w miejscu produkcji nie dotyczy jednak składów podatkowych. Owszem, wino musi wyjechać ze składu podatkowego z naniesionymi znakami akcyzy, ale wjechać może bez nich. Jeśli skład podatkowy oferuje usługę banderolowania alkoholu na miejscu, dla importera oznacza to oszczędność czasu i wysiłku związanego z wysyłką banderol za granicę.

Podsumowując – jeśli importer współpracuje ze składem podatkowym w Polsce, wtedy zamawia u dostawców za granicą towar z poleceniem dostawy do składu podatkowego. Banderole może wtedy dostarczyć bezpośrednio do składu, a podatek zapłacić w ciągu 25 dni od momentu, gdy dana partia towaru opuści skład (podatek nalicza się wtedy tylko od wydanego towaru).

Nie tylko podatek i banderole

Korzystając z usług zewnętrznego składu podatkowego (o ile jest on prowadzony przez firmę z kompleksową ofertą), można zdecydować się także na outsourcing wielu innych czynności, takich jak np. etykietowanie butelek, pakowanie zestawów, czy też transport poszczególnych partii towaru do konkretnych odbiorców.

W efekcie, właściwie wszystkie etapy przygotowania alkoholu do sprzedaży w Polsce – od przyjęcia transportu, po dostarczenie na półkę w sklepie – można zlecić firmie prowadzącej usługowy skład podatkowy.

Taki model współpracy jest korzystny zarówno dla małych i średnich importerów, jak i dla całego rynku winiarskiego (lub szerzej – alkoholowego) w Polsce. Działalność usługowych składów podatkowych umożliwia bowiem wyrównywanie szans pomiędzy wielkimi koncernami, a znacznie mniejszymi przedsiębiorcami, którzy np. wyszukują wyjątkowe wina w małych winnicach.

Dzięki zewnętrznym składom podatkowym nawet ci najmniejsi mogą poprawić swoją płynność finansową poprzez odroczoną zapłatę akcyzy, a także uprościć proces banderolowania lub skorzystać z innych usług – dawniej dla nich niedostępnych lub zbyt kosztownych.

Nawet 1/5 procesów finansowych w firmach zostanie zautomatyzowana. Pracownicy nie nadążają jednak z rozwijaniem cyfrowych kompetencji

0

Ponad 20 proc. zadań finansowych w firmach zostanie zautomatyzowanych w nadchodzących kilku latach – wynika z badania Instytutu Rachunkowości Zarządczej CIMA. Firmy korzystające ze wsparcia technologii takich jak chmura, sztuczna inteligencja czy analityka danych wykazują się większą umiejętnością dostosowywania się do zmian i rozwijają szybciej niż podobne przedsiębiorstwa. Za rozwojem technologicznym nie nadążają jednak kompetencje specjalistów z dziedziny finansów – 90 proc. zespołów finansowych nie ma w tej chwili odpowiednich umiejętności cyfrowych.

– Termin „agile”, czyli zwinny, jest ostatnio bardzo modny w świecie biznesu. Odnosi się do tego, jak szybko możemy dostosować się do zmian. Użyliśmy terminu „agile finance” w badaniach, opisując w ten sposób finansowy model operacyjny, za pomocą którego finanse mogą być napędzane technologią w celu wsparcia działań firmy. Zarządzanie finansami oparte na technologii pomaga firmie zwiększyć zwinność, rozumianą jako gotowość do przystosowania się do zmian, próbowanie nowych rozwiązań, nieustanne uczenie się – mówi agencji Newseria Biznes Peter Simons z CIMA (Instytutu Rachunkowości Zarządczej, Chartered Institute of Management Accountants).

Jak wynika z tegorocznego raportu CIMA „Future of Finance” – 61 proc. specjalistów z dziedziny finansów przewiduje, że co najmniej 20 proc. zadań finansowych zostanie zautomatyzowana w ciągu najbliższych trzech lat. Z kolei ponad połowa (55 proc.) już zauważyła przestawienie się na automatyzację procesów. Badania CIMA wykazały, że firmy korzystające ze wsparcia cyfrowych technologii w obszarze finansowym to podmioty, które wykazują się największą zwinnością biznesową, zwiększając swoje przychody i rozwijając się szybciej niż podobne przedsiębiorstwa.

– Są technologie, które nie rozprzestrzeniły się w równym stopniu. Niektóre przedsiębiorstwa już z nich korzystają, inne nie – mówi Peter Simons. – Nadal jesteśmy na etapie wdrażania chmury obliczeniowej. Przewidujemy, że ta technologia zyska na popularności i coraz więcej firm będzie korzystać z systemów ERP (planowanie zasobów przedsiębiorstwa – przyp. red.) w chmurze. Będziemy też obserwować wzrost popularności analityki biznesowej w celu automatycznego gromadzenia i zestawiania informacji, które w innym razie musiałyby być zestawiane w arkuszu kalkulacyjnym. Podejmowane są również próby automatyzacji procesów z zastosowaniem robotów – dodaje.

Jak podkreśla ekspert, przyszłością w obszarze finansów i księgowości jest wykorzystanie sztucznej inteligencji w analityce danych.

Choć prace nad tą technologią są jeszcze na wczesnym etapie, sztuczna inteligencja może być stosowana na potrzeby analizy danych m.in. w celu usprawniania procesów czy wskazania nieprawidłowości w sprawozdawczości. Z czasem mogłaby też wspomóc wdrażanie cyfrowych platform doradztwa finansowego (robo-advisers).

– Liderzy technologii cyfrowych w finansach już korzystają z chmury obliczeniowej. Już teraz stosują również cyfryzację danych i narzędzia analityki biznesowej. To właśnie oni rozpoczęli eksperymenty z przetwarzaniem kognitywnym (cognitive computing), wdrożyli automatyzację procesów z zastosowaniem robotów i zaczynają wprowadzać inteligentną automatyzację procesów (Intelligence Process Automation). Wreszcie eksperymentują z platformami cyfrowego doradztwa finansowego – wskazuje Peter Simons.

Badania CIMA pokazują, że większość zespołów finansowych i specjalistów z dziedziny finansów nie rozwija jednak swoich umiejętności na tyle szybko, żeby uwzględniały one wpływ sztucznej inteligencji, automatyzacji procesów i innych technologii na branżę. Ponad 50 proc. globalnych liderów finansów uważa, że w ciągu najbliższych 3 lat kompetencje ich zespołów będą musiały się znacząco zmienić w wyniku przejmowania tradycyjnych zadań przez nowe technologie.

Potwierdza to również badanie „Agile Finance Unleashed” przeprowadzone przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Dyplomowanych Specjalistów ds. Rachunkowości i firmę Oracle. Wynika z niego, że 90 proc. zespołów finansowych nie ma w tej chwili odpowiednich kompetencji, aby wspierać cyfrową transformację i zdolność firm do rozwoju oraz podejmowania lepszych korporacyjnych decyzji.

Błędy w sprawozdaniach finansowych z lat ubiegłych

0

Błędy mogą pojawić się nawet w bardzo dobrze zorganizowanych oraz sprawnie działających systemach księgowych i finansowych. Ich źródłem mogą być pomyłki arytmetyczne, niedopatrzenia
i utrudnienia w przepływie informacji z innych działów do księgowości. Może to prowadzić do pominięcia istotnych operacji w księgach czy nieprawidłowości w zastosowaniu przyjętych zasad rachunkowych lub ich interpretacji.

Pomyłki zauważalne w trakcie roku obrotowego, dotyczące bieżącego okresu, muszą być poprawiane na bieżąco. Sprawa wygląda nieco inaczej, gdy identyfikujemy błąd księgowy w poprzednim roku obrachunkowym, już po zatwierdzeniu sprawozdań finansowych. Nie ma wówczas możliwości dokonywania jakichkolwiek zmian
w księgach rachunkowych w latach ubiegłych.

Istotność błędu

Zanim zostanie podjęta decyzja o sposobie korekty należy ocenić, czy wykryty błąd jest istotny. Chociaż pojęcie istotności nie zostało jednoznacznie zdefiniowane, to szereg wskazówek znajduje się w ustawie
o rachunkowości i wydanym na jej podstawie Krajowym Standardzie Rachunkowości nr 7 „Zmiany zasad (polityki) rachunkowości, wartości szacunkowych, poprawianie błędów, zdarzenia następujące po dniu bilansowym – ujęcie i prezentacja”. Istotne będą błędy, w następstwie których nie można uznać sprawozdania finansowego za rzetelnie i jasno przedstawiającego wynik finansowy czy sytuację majątkową i finansową. Nieuznane zostaną  także te, które mogą pojedynczo lub łącznie wpłynąć na decyzje gospodarcze podejmowane na jego podstawie.

Inaczej mówiąc, błąd jest znaczący wówczas, jeśli odbiorca sprawozdania finansowego może z niego wyciągnąć niewłaściwe wnioski. Zazwyczaj istotne są na przykład nieprawidłowości wynikające z inwentaryzacji majątku trwałego lub obrotowego, ponieważ często stanowią one dużą część aktywów jednostki.

Wartości szacunkowe

Należy zaznaczyć, że nie uznaje się za błędy zmian wartości szacunkowych. Na przykład kwota rezerwy na koszty toczącego się postępowania sądowego jest zawsze wartością przybliżoną i różni się zazwyczaj od realnie poniesionych kosztów. Jeśli sprawa sądowa trwa kilka lat, to co roku należy zaktualizować jej wartość. Taka weryfikacja, w przypadku pozyskania nowych informacji, będących podstawą dokonanych szacunków nie jest zatem błędem, który należy korygować wstecz.

Korekty sprawozdań finansowych

Korekty błędów popełnionych w poprzednich latach obrotowych (w sytuacji, gdy nie ma już możliwości ich poprawienia we właściwym okresie sprawozdawczym) i uznane przez kierownika jednostki za nieistotne, są księgowane w bieżącym roku finansowym, a tym samym wpływają na wynik finansowy.

Natomiast w przypadku uznania błędu za istotny, kwotę korekty ujmuje się w kapitale własnym
i wykazuje jako zysk (stratę) lat ubiegłych. Przekształca się również retrospektywnie dane porównawcze sprawozdania finansowego tak, aby te za poprzedni okres, w którym popełniono błąd, stały się porównywalne z obecnym. Ponadto, w dodatkowych informacjach i objaśnieniach do sprawozdania finansowego, jednostka doprecyzuje się dokonaną korektą: opisuje błąd popełniony w poprzednich latach, wskazuje kwoty korekt dotyczących bieżącego roku obrotowego i każdej korekty z lat poprzednich oraz kwotę ewentualnych korekt odnoszących się do okresów wcześniejszych, różniących się od okresów uwzględnionych w danych porównawczych.

Cel dokonywania korekt

Prezentacja ma odzwierciedlać korektę retrospektywnie, czyli tak, jakby błąd skorygowano już w okresie,
w którym został popełniony. Z tego powodu, kwota korekty istotnego błędu, odnoszącego się do poprzednich okresów, jest wykazywana jako korekta bilansu otwarcia (po stronie aktywów lub pasywów w odpowiedniej pozycji), a drugostronnie w wyniku z lat ubiegłych, w kapitałach. Taka metoda prezentacji błędów jest zgodna
z międzynarodowymi standardami rachunkowości, a wszystkie wymienione zabiegi mają na celu zapewnienie rzetelności danych i ich porównywalności.

Artykuł autorstwa Beaty Ławeckiej –  biegłej rewident, Dyrektor w Dziale Usług Księgowych Mazars

https://pol.mazars.pl/